Jak prawidłowo przygotować matchę, żeby nie była gorzka?
Dobrze przygotowana matcha nie ma prawa być cierpka ani gruzełkowata. Decydują trzy rzeczy: temperatura wody poniżej wrzenia, właściwa proporcja proszku do wody i sposób mieszania. Reszta to sprzęt, który ułatwia pracę, ale nie zastępuje techniki.
W jakiej temperaturie parzyć matchę?
Woda do matchy nie może być wrząca. Optymalny zakres to 70-80°C. Wrzątek wyciąga z zielonego proszku goryczkę i psuje delikatny, lekko trawiasty smak. Jeśli nie ma się czajnika z regulacją, wystarczy zagotować wodę i odstawić ją na 3-4 minuty albo przelać raz między dwoma naczyniami, żeby zbić temperaturę.
Sam proszek warto najpierw przesiać przez drobne sitko. Matcha bardzo łatwo się zbryla, a grudki nie rozpuszczą się nawet przy energicznym mieszaniu.
Ile matchy na jedną porcję?
Standardowa porcja to 1 do 2 gramów proszku, czyli mniej więcej pół do jednej płaskiej łyżeczki, na 60-80 ml wody. Taka proporcja daje gęsty, aksamitny napar, tak zwane usucha. Kto woli łagodniejszy smak, dolewa po prostu więcej gorącej wody albo mleka na koniec.
Precyzja ma tu znaczenie większe niż przy zwykłej herbacie liściastej. Zbyt mało proszku daje wodnisty efekt, zbyt dużo, przy tej samej ilości wody, wyraźną goryczkę.
Czym ubijać matchę zamiast łyżeczki?
Klasycznym narzędziem jest chasen, czyli bambusowy pędzelek z kilkudziesięcioma cienkimi ząbkami. Miesza się nim nie okrężnie, lecz ruchem w kształcie litery „W” lub „M”, szybko, tuż przy dnie naczynia. Chodzi o napowietrzenie naparu, a nie o rozprowadzenie proszku po ściankach.
Efektem dobrego ubijania jest jednolita, drobna piana na powierzchni. Jeśli pojawiają się większe bąble i grudki, znaczy to zwykle, że proszek nie został przesiany albo woda była za gorąca.
Do przygotowania klasycznej matchy w domu przydaje się kilka podstawowych sprzętów. Przed pierwszym parzeniem warto skompletować:
- Drobne sitko do przesiania proszku
- Chasen (bambusowy pędzelek) lub mały spieniacz elektryczny
- Miseczkę o szerokim dnie (chawan) albo dowolną szeroką czarkę
- Termometr lub czajnik z regulacją temperatury
- Miarkę, najlepiej małą łyżeczkę chashaku
Czy da się zrobić matchę bez bambusowego pędzelka?
Tak, choć wymaga to trochę cierpliwości. Zamiennikiem chasena jest mały spieniacz elektryczny do mleka albo shaker. W przypadku shakera wsypuje się przesiany proszek, dolewa odrobinę letniej wody, energicznie wstrząsa, a dopiero potem uzupełnia gorącą wodą. Trzepaczka kuchenna sprawdza się najgorzej, bo jest za duża i nie napowietrza tak dobrze jak pędzelek.
Jakość samego proszku jest przy tym równie ważna jak technika. Dobrze rozpuszczalna, drobno mielona matcha wybacza więcej błędów niż tani, gruboziarnisty proszek. Szeroki wybór proszków w różnych klasach, od wersji Matcha ceremonialnej po odmiany do latte, oferuje sklep Planteon.pl, który sprowadza herbaty w proszku pakowane na wagę. Dzięki temu można zacząć od małej ilości i sprawdzić, jaki rodzaj najlepiej pasuje do domowej techniki parzenia.
Jak zrobić matcha latte?
Matcha latte to ta sama baza, tylko rozcieńczona mlekiem. Najpierw ubija się koncentrat z 1-2 g proszku i niewielkiej ilości gorącej wody, a dopiero potem dolewa spienione mleko, roślinne lub krowie. Kolejność ma znaczenie: wsypanie proszku prosto do mleka niemal zawsze kończy się grudkami.
Do wersji na zimno ubity koncentrat wlewa się do szklanki z lodem i zimnym mlekiem. Warto pamiętać, że matcha rozpuszczona w wodzie traci świeżość dość szybko, więc przygotowuje się ją bezpośrednio przed podaniem, a nie na zapas.
Jak przechowywać matchę po otwarciu?
Proszek trzyma się w szczelnym, nieprzezroczystym pojemniku, z dala od światła, wilgoci i zapachów. Matcha bardzo łatwo chłonie aromaty z otoczenia i blaknie pod wpływem słońca. Otwarte opakowanie najlepiej zużyć w ciągu kilku tygodni, bo z czasem kolor z intensywnie zielonego przechodzi w matowy, a smak staje się płaski.
Dobrze przygotowana matcha to kwestia kilku prostych nawyków: chłodniejsza woda, przesiany proszek, właściwa proporcja i szybkie ubijanie tuż przed podaniem. Pierwsze próby rzadko wychodzą idealnie, ale już po kilku filiżankach łatwo wyczuć, kiedy napar jest gładki, a kiedy trzeba obniżyć temperaturę wody albo dosypać odrobinę proszku.
